niedziela, 17 stycznia 2016

Przejście przez strumień (14)

Z tą nienawiścią obudziłem się nazajutrz rano. Wiera leżała obok mnie, cicho posapując. Poszedłem do łazienki. Węzeł w gardle dławił. Stanąłem pod prysznicem, letnia woda spłukiwała powoli znużenie i gniew, mieszała się ze łzami. I wtedy nagle przez gąszcz myśli: jak mogłaś mi to zrobić? jak mogłaś?! przebiła się jedna, rozpaczliwie oczywista i jasna. Skąd miała wiedzieć? Skąd miała wiedzieć, że rani nie tylko Karola? No skąd, idioto? A teraz jest już za późno.
Przy śniadaniu Wiera była jeszcze bardziej poważna niż zwykle.
- Chciałabym cię o coś zapytać - powiedziała nalewając sobie kawy.
- Słucham.
- Jakie masz wobec mnie plany?
Zamurowało mnie.
- Nie chcę do niczego cię zmuszać, ale dla mnie to ważne. Kończę aplikację. Zaczynam wyrabiać sobie nazwisko. O to właśnie mi chodzi. O nazwisko.
Teraz już wiedziałem, ale nadal nic nie mówiłem.
- Jesteśmy razem od 7 lat - stwierdziła.
- Z przerwami - zaznaczyłem.
- Nie bądź śmieszny. Nie sądzisz, że jesteś mi coś winien?
- To znaczy co?
- To znaczy ślub.
Milczałem.
- Nie nalegam, Tomku. Wydawało mi się, że jest nam razem nieźle. Zamierzam zarabiać na swoje potrzeby i nawet nie musimy mieszkać razem, póki nie ma dzieci, bo tak, jak jest, jest całkiem wygodnie. Nie myślę zresztą o dzieciach, najpierw muszę zdobyć pozycję, a to zajmie parę lat. Nie ukrywam, zależy mi na statusie. Jako panna nie będę wiarygodnym adwokatem. W takim kraju żyjemy.
- Czy muszę odpowiadać już teraz?
- Nie, ale nie każ mi długo czekać - zakończyła rozmowę.


© 2014 Alina L
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie tekstu w całości lub we fragmentach bez zgody autora zabronione. 
All rights reserved. Any unauthorised copying will be an infringement of copyright.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz