sobota, 12 listopada 2016

Najpiękniejsza (2)



Już mówiłam, że kocham kościoły romańskie? Pisałam o nich w cyklu Blask kamienia

Każdy region Francji ma swoją odmianę romanizmu - monumentalne kościoły normandzkie, rozkwitające kaplicami wokół apsydy świątynie Owernii, prowansalskie kościoły bliskie rzymskiemu dziedzictwu...


















 
Korsyka jest zaskoczeniem. 

Przede wszystkim: Korsyka to nie Francja. 
Zatem kilka faktów.
Korsykanie wywodzą się od Iberów i Ligurów. W starożytności Korsyka po kolei przechodziła w ręce Fenicjan, Kartagińczyków, Greków, Etrusków i na koniec Rzymian. W IX wieku Korsykę zajęli Arabowie, potem papież, by przekazać ją arcybiskupom Pizy. W XIV wieku Piza oddała wyspę Genui. W 1553 r. zajęli ją Francuzi. 
Niepodległa Republika Korsykańska powstała 30 stycznia 1735 roku. W 1755 roku Zgromadzenie Narodowe opracowało i uchwaliło konstytucję - pierwszą na świecie! 
Niestety - w 1768 roku Genua zrzekła się Korsyki na rzecz Francji (spłacając w ten sposób 2 miliony lirów długu) i na tej podstawie Francuzi dokonali inwazji. W 1769 w bitwie pod Ponte Novu zapadł ostateczny wyrok na państwo korsykańskie.
Czy można się dziwić nastrojom separatystycznym wśród mieszkańców wyspy? Korsykanie pielęgnują swoją odrębność. Tak żarliwej miłości do ziemi ojczystej ze świecą szukać we współczesnej Europie, uwiedzionej neoliberalną retoryką. Tej pieśni zawsze słucham w zachwyceniu.






Pizańczycy zostawili po sobie rzecz bezcenną: romańskie kościoły. 
Niewielkie, jednonawowe, na planie prostokąta z małą, półkolistą apsydą.
O małych oknach i skromnej dekoracji rzeźbiarskiej.
Zachwycające.
 



 

 



























Tu kilka z nich:
Kościół Trójcy Świętej i św Jana w Aregno.
Kaplica świętych Piotra i Pawłą w Lumio.
Kaplica św. Rainiera w pobliżu Montegrosso.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz