Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ile-St-Honorat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ile-St-Honorat. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 stycznia 2015

Blask kamienia - klasztor świętego Honorata




Wyspa  świętego Honorata to druga pod względem wielkości z wysp Lérins. Płyniemy tam stateczkiem z Cannes 15 minut.


Wysepkę można obejść pieszo - ma w obwodzie 7 kilometrów. Skaliste brzegi, pozostałości fortyfikacji, winnica, sosny nadmorskie i pinie oraz klasztor, a właściwie dwa.  








 






















Honorat był rzymskim patrycjuszem, a nawrócił się na chrześcijaństwo za sprawą swego brata, Wenancjusza. Około 410 roku osiadł tu jako pustelnik, wkrótce jednak zyskał towarzyszy. Został opatem.


















Klasztor obronny powstawał od XI do XIV wieku. W średniowieczu był celem pielgrzymek. W późniejszych stuleciach atakowany przez Genueńczyków i Hiszpanów, ostatecznie został skonfiskowany w latach rewolucji. 



W 1859 roku biskup Fréjus odkupił wyspę od państwa i oddał ją cystersom, którzy zbudowali nowy klasztor. Poza mnichami nikt tu nie mieszka. 




To miejsce jedyne  swoim rodzaju. Byliśmy tam 30 kwietnia 2011roku, w cudowny, magiczny dzień.

Ja, Donna. Z pamiętnika (5)


 


Jest tu świetne boisko, na którym trenujemy z Wandalkiem. Wandal ma specjalny ekwipunek - sakwy w maskujących kolorach. Ale to nawet dobrze, bo łatwiej mi go złapać! 





























Po treningu konieczna jest kąpiel. Kąpię się w morzu codziennie ( no, prawie) wczesnym rankiem. A Wandal mówi, że za zimno. Przecież jest kwiecień! Wandal - jak to facet - trochę się waha... 
















A po kąpieli - relaksacyjny masaż zimnymi kamieniami! Jak fitness to fitness!


Mamy tyle ważnych spraw na urlopie. Musimy trenować i dbać o formę. Jesteśmy odpowiedzialni za bezpieczeństwo naszej Rodziny. Szczekamy na złych ludzi. Pilnujemy domu. Bo Psy mają Obowiązki.


Kochamy Wycieczki! Na Wyspę - ona się nazywa Wyspą Świętego Honorata: to taki mnich, co tu założył klasztor, bo nie  lubił tłoku i hałasu - popłynęliśmy statkiem. Bałam się, a Wandal jeszcze bardziej. W porcie było dużo ludzi i hałas. A na statku wibracje. Ale jak już dopłynęliśmy, było super. Bo na tej wyspie nie ma samochodów! A dookoła jest Morze!!! 




 
























A wiecie, że kiedy wejdę do wody, staję się foką? Naprawdę! A Wandusio wskoczywszy do wody zaraz uciekł, mówiąc, że jest bardzo zimna. Potem jednak się zrehabilitował.


Oczywiście postanowiliśmy eksplorować wyspę. W tym celu komandos Wandal, znany też jako Władimir Władimirowicz Wandał, zrobił sobie bojowy kamuflaż. 


Potem Mama i Tata poszli zwiedzić mały klasztor. Protestowaliśmy przeciwko pozostawieniu nas na 10 minut, bo atakowały nas okropne śmierdzące mewy i zrzucały na nas cale tony guana!!!


To był piękny dzień! Szkoda, że nie możemy codziennie jeździć na wycieczki...


Chciałabym zawsze podróżować z moim Bratem.